|
Witam
Nazywam się Klaudiusz Jania i przyszedłem na świat w przepiękne niedzielne popołudnie 20-go maja 1984 roku w Bytomiu. ( dla dociekliwych to był to szpital na Batorego ). Ponieważ moi rodzice także są muzykami toteż i we mnie wszczepili bakcyla muzycznego, za co jestem im wdzięczny. Oprócz muzyki, którą bardzo kocham moim konikiem jest historia i to historia współczesna ale także historia miejsc, z którymi związało się moje życie. A rozpoczęło się one w rodzinnym Radzionkowie, gdzie stawiałem moje ( dosłownie ) pierwsze kroki ale i kroki muzyczne bo w domu było panino. Mama opowiadała mi, że mając zaledwie kilka lat coś tam już składałem na klawiaturze ( podobno sto lat umiałem zagrać ). Następnym miastem, po którym moje wielkie stopy zaczęły stąpać był prastary Bytom, miasto Piastów, książąt bytomskich, srebra, węgla i co się z tym wiązało orkiestr dętych. Moją edukację zaczynałem od pianina (proponowali skrzypce, ale ja mówiłem „tylko nie to„ i został fortepian) a potem doszła trąbka. W trakcie liceum muzycznego moje zainteresowania przekształciły się w zachwyt muzyką rozrywkową i zabawę w aranżera.
Po ukończeniu PSM Bytom kroki me przeniosły się w dwa miejsca a mianowicie do Katowic na Akademię Muzyczną oraz do Piekar do Bazyliki, gdzie zostałem organistą i bardzo się z tego cieszę. Teraz jestem już absolwentem Katowickiej Akademii Muzycznej, w której znajdował się Instytut Jazzu a którego jestem absolwentem, jednak grania w Piekarach nie zamierzam poprzestać, ponieważ organy to moja kolejna miłość. Mój dar przez naukę nazywany jest słuchem absolutnym, wiem, że dostałem go od Boga, bo nie wszyscy go mają więc grając w Bazylice mam okazję odpłacić się za ten dar i bardzo się z tego cieszę.
Mam oprócz rodziców dwie babcie, brata Mateusza, i wielu, wielu przyjaciół i ludzi dobrej woli i życzliwych mi. Bardzo im za to dziękuje, że mnie wspierają w moich poczynaniach.
|